Moja droga do samoakceptacji i bycia pewną siebie osobą
18 grudnia
Na wstępie chcę zaznaczyć, że wszystko to co piszę, wynika z moich osobistych doświadczeń, obserwacji i przemyśleń. Nie miałam i nie mam do czynienia nic z psychologią (nie czytałam żadnych książek, nie oglądałam żadnych programów). Chcę każdego z Was zachęcić do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków na dany temat, dlatego nie traktujcie wpisów jako porad. Całość będzie wskazaniem kierunku myślenia na dany temat.
JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?
Nieraz dostałam wiadomości jak taka piękna dziewczyna mogła mieć jakiekolwiek kompleksy związane z sobą i z własnym wyglądem?
Zaczęło się to w momencie wieku gimnazjalnego, kiedy to coraz częściej słyszałam "pomaluj się trochę" czy też gdy obcięłam włosy na tzw. boba słyszałam "wyglądasz jak chłopak". Z powodu tego, że czasem brałam udział w występach teatralnych śpiewając czy też recytując - spotykałam się z zazdrością rówieśników, ponieważ słyszałam, że bardzo ładnie śpiewam czy też że ładnie recytuje wiersze. Czułam się wyjątkowo ale jednocześnie widziałam wzrok ludzi, którzy z tego powodu mnie nie lubili. Był to też okres mody na kupowanie butów po kilka stówek i chodzenia w nich po szkole by pokazać jak bardzo ktoś jest prestiżowy :) Jeśli ktoś ich nie miał - oceniany byłeś z góry.
ZMIANY...
W okresie podstawówki, 1 gimnazjum nie za bardzo przejmowałam się tym jak wyglądam ale jak wiadomo wtedy również zaczyna się okres dojrzewania, dlatego też coraz częściej widziałam zmiany zachodzące w moim organizmie. Biodra zaczęły się zaokrąglać, a zamiast piersi... Nie było nic :) Zobaczyłam też, że moje brwi nie wyglądają tak pięknie jak u innych, starszych dziewczyn, dlatego postanowiłam je sobie samodzielnie wyregulować i jak można było się spodziewać, nie wyszło to za dobrze (z perspektywy czasu). Zapuściłam także włosy, zaczęłam ubierać się w bardziej "dziewczyńskie" ciuchy, zaczęłam malować brwi, przykrywać cienie pod oczami, malować rzęsy. Specjalnie wstawałam o wiele wcześniej by móc odpowiednio się wyszykować.
Jednakże to stało się dla mnie uciążliwe. Nie robiłam tego z przyjemności, a dlatego, że chciałam aby w końcu ludzie przestali gadać o mnie za plecami, żeby przestali być zazdrośni o zwykłe występy na przedstawieniach, żebym nie słyszała, że mam szerokie biodra (wtedy było to dla mnie wadą i dla innych również).
Wraz z całą krytyką w moją stronę, pojawiły się również kompleksy. Te wspomnienia szerokie biodra były dla mnie utrapieniem, brak piersi, moja wstydliwość i to że nie mogłam nikomu zwrócić uwagi, że jego zachowanie jest nie w porządku.
Przetrwałam gimnazjum i postanowiłam zafarbować moje długie włosy na blond, poprawić umiejętności makijażowe. Zauważyłam w ten sposób zwiększone zainteresowanie wizualne moją osobą. Natomiast to nadal nie sprawiło że moja pewność siebie uległa poprawie.
LICEUM
Okres licealny był najgorszym okresem w moim życiu. Czułam się bardzo wyobcowana, nie umiałam do końca swobodnie rozmawiać z innymi. Kiedy ktoś robił selfie - za każdym razem zakrywałam twarz, ponieważ w mojej ocenie każdy wychodził na zdjęciu lepiej niż ja. Żadne wiadomości i komplementy nie poprawiły tego, w jaki sposób siebie postrzegałam zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie.
ZACZYNAM INACZEJ MYŚLEĆ
Przełom w początkach postrzegania siebie nastąpił w momencie poznania mojego obecnego chłopaka. Czułam, że chce mnie poznać nie tylko ze względu na to że w jego oczach byłam ładna ale też dlatego, że jest ciekawy mnie jako osoby. Na drugą "randkę" przyszłam bez makijażu, z sińcami pod oczami, z włosami do ramion (ścięłam tamte blond parę miesięcy wcześniej, przefarbowałam na ciemny kolor). I... Pocałował mnie :) Uświadomiło mi to, że uważając siebie za "małego potwora" dla mojej drugiej połowy byłam najpiękniejsza. Obojętnie czy byłam pomalowana czy też bez makijażu. Byłam piękna dla niego wizualnie ale też wewnętrznie. Słuchał to co miałam do powiedzenia, przez co bardziej otworzyłam się na ludzi.
Teraz minęło 3 lata odkąd z nim jestem i mniej więcej od 2 lat systematycznie moja samoocena i akceptacja ulegała kolosalnej różnicy.
Zdałam sobie sprawę, że przez całe gimnazjum, liceum chciałam wyglądać tak jak ktoś tego oczekuje, a nie tak jak ja chce. Chciałam zachowywać się tak jak ktoś inny, a nie być sobą, tylko po to by zdobyć "znajomych". Tylko że... Prawdziwi znajomi powinni akceptować to że masz inny charakter, inny wygląd, inne postrzegania świata. Jeśli nie - nie potrzebujemy takich ludzi w swoim otoczeniu.
WNIOSKI
Dlatego przy zmianie postrzegania siebie trzeba zadać sobie pytania: chcę wyglądać tak, bo ja tak chcę, czy tak chce społeczeństwo, które wykreowało konkretny kanon piękna? Chcę zachowywać się tak, bo uważam,że moje dotychczasowe zachowanie było złe, czy może dlatego, że wtedy ludzie będą się ze mną spotykać i gadać?
Ja, oczywiście, zaczęłam się malować bo stało się to dla mnie ogromną pasją, tak jak malarz maluje na płótnie, tak ja staram się ukazać to co mam najlepsze zewnętrznie poprzez makijaż. Natomiast nie maluje się po to by przykryć moje mankamenty, które jedynie ja widzę.
Nadal mam szerokie biodra, nadal mam dosyć spory nosek, nadal mam rozstępy i nadal mam cienie pod oczami. Ale kocham siebie taka jaka jestem. Nie potrzebuję wyglądać tak jak chce społeczeństwo, ponieważ eliminuję ze swojego otoczenia osoby, które mnie w 100% nie akceptują jeśli chodzi o zachowanie i wygląd. Pielęgnuję to co jest dla mnie najcenniejsze - mój związek, ponieważ to dzięki mojemu chłopakowi zaczęłam wewnętrzne zmiany w sobie.
Zmieniłam swoje podejście do pewnych spraw. Mam prawo zwrócić komuś uwagę, że jest wobec mnie nie w porządku, a wręcz obowiązek uświadomienia drugiej osobie, że brak szacunku z jednej strony, skutkuje brakiem szacunku z drugiej. Mam prawo powiedzieć, że nie lubię chodzić na imprezy i nie lubię pić co weekend i oczekuję szacunku wobec takiej decyzji a nie krytykowania i wyzywania od dziwaków. Bo dziwakiem jest tylko i wyłącznie ten, który nie akceptuje innego stylu życia niż swój.
Zawsze będę powtarzać, że to co mamy do powiedzenia to klucz do atrakcyjności. Posiadanie pasji, interesowanie się tym co dzieje się związanego z nami, czytanie interesujących nas rzeczy i zagłębianie się w tematy o których chcemy, a nie mamy pojęcia. Nasz rozsądek, podejmowanie złych i dobrych decyzji, wyciąganie wniosków i dzielenie się z nimi. Szacunek do drugiego człowieka i brak zazdrości. Empatia i zainteresowanie tym co ktoś ma do powiedzenia. Zwracanie uwagi i rozmowa o tym kiedy coś nas boli i to, że nie musimy nic udowadniać innym - a jedynie sobie. Wiara w to, że jesteśmy w stanie coś zrobić
Wcale nie musimy wyglądać tak samo, tak samo ubierać, malować, mieć długich włosów, zachowywać, nie musimy mówić tego co inni chcą usłyszeć, robić tego czego ktoś oczekuje od ciebie. Nie musimy wszyscy być fit i mieć kaloryfera i wyćwiczonych pośladków. Nie musimy wszyscy się zdrowo odżywiać i całe życie być na diecie. Nie musimy chodzić na imprezy, gdy jesteśmy typami domownika ani pić kiedy ewidentnie alkohol nam nie służy. Nie musimy się przed kimś popisywać, zwracać czyjejś uwagi sobą. Nie musimy publikować zdjęcia tyłka i piersi po to żeby mieć więcej lajków na Instagramie.
Musimy mieć coś do powiedzenia. Tylko i wyłącznie. Jeśli wiemy, że jesteśmy wartościowymi ludźmi, z zasadami i ktoś nas nie akceptuje - jest to sygnał, że ta znajomość nie ma sensu. Jeśli ktoś krytykuje nasze wybory - należy pomyśleć czy wszystkie wybory tej osoby były prawidłowe. Jeśli ktoś krytykuje twój wygląd - pomyśl, czy to dlatego że ktoś ma kompleksy i próbuje je leczyć krytyką i próbą zniszczenia samooceny drugiej osoby. Jeśli ktoś postrzega cię przez pryzmat wyglądu - nie musisz nikomu udowadniać, że umiesz też myśleć.
Masz mniejsze piersi, większy nos, mniejsze usta - co z tego? Czy te poprawione rzeczy sprawią, że będziesz siebie akceptować, czy społeczeństwo?
Nie opierajmy swojego zainteresowania na wyglądzie, a na zasadach, których się trzymasz, a jednocześnie szanujesz, to że ktoś postępuje inaczej.
Ja też będę mieć zmarszczki, obwiśniętą skórę i po ciąży parę dodatkowych kilogramów - ale nikt z moich bliskich nie będzie patrzył pod ich względem, a pod względem tego, że jestem dobrym człowiekiem. Wolę mieć na prawdę wąskie grono bliskich osób, niż setkę ludzi, którzy będą się cieszyć z porażki, smucić z powodu szczęścia.
To jest właśnie moja pewność siebie. Na każdy zarzut w moją stronę nie boję się odpowiedzieć, podając solidne argumenty. Nie boję się zwrócić uwagi, że ktoś wobec mnie nie zachowuje się najlepiej. Nie zwracam uwagi na ludzi, dla których wygląd to wszystko - bo wygląd nam mija i co wtedy? Nie jestem zazdrosna, że ktoś ma fajną figurę, ładną buzię, bo nie chciałabym być czyimś klonem. Nie obracam się wokół ludzi, którzy nie słuchają mnie podczas rozmowy, a potem setki razy pytają się co mówiłam. Nie boję się krytyki, wiedząc, że ktoś kto ją wypowiada - również nie jest idealny. Nie boję się podejmować złych decyzji - bo kto ich nie popełnia. Nie przejmuję się tym, że ktoś mnie nie akceptuje - to świadczy tylko o tej osobie, która by dobrze się czuć, musi obracać się w podobnym gronie do siebie samego i nie ma w tym nic złego ale uważam, że to bardzo dobra cecha umieć rozmawiać z kimś, kto ma zupełnie inny styl życia, a jednocześnie potrafić się z nim dogadywać, wymieniać swoje doświadczenia i przeżycia.
3 komentarze
Ale się cieszę, że wczoraj napisałam Ci na asku odnośnie bloga! :) To był świetny pomysł! Zresztą piszę ten komentarz już 3x i będę bardzo zła, jak kolejny się nie doda. Z samoakceptacją jest tak, że każdy chce siebie lubić ,a w Polsce jeśli zazwyczaj się powie 'lubię siebie, kocham siebie' ,zostanie to uznane często za narcyzm. Czasami mam wrażenie, że lepiej u nas być fałszywie skromnym. Problem w tym, że ja np nie lubię fałszu, a co dopiero fałszywej skromności. I bardzo dobrze, że otwarcie piszesz o samoakceptacji. Też jest w dzisiejszym świecie kult piękna, fit figury ,idealnego świata ,zwłaszcza na instagramie. Ludzie często wrzucają i poświęcają całe życie dążeniu do ideału pod względem wyglądu i nie jest to w stu procentach złe, każdy chce się sobie podobać, akceptować, jednak ,kiedy akceptacje opiera się na wyglądzie, który przemija ,tu już pojawia się problem. Co ma zrobić człowiek ,poświęcający pół życia ,by osiągnąć idealny wygląd? Przecież na starość jak sama zauważyłaś wszyscy będziemy pomarszczeni ,a jedyne co zostanie nam ,to rozmowa. Dlatego dobrze, ze obalasz stereotypy odnośnie tego ,że ładne kobiety są głupie, puste, lub nie mają nic do powiedzenia. Tyle razy spotkałam się z tym stereotypem ,że aż nóż się w kieszeni otwiera! Opierać akceptacje siebie na czymś ,co przemija, to bezsens. Ważne jest dbanie o siebie- sama maluje się bardzo mocno, ale w życiu trzeba mieć coś więcej niż dążenie do idealnego wyglądu ,sylwetki. Podoba mi się też to ,że nie zamykasz się w pudełku z jednymi przekonaniami i ,że potrafisz rozmawiać z ludźmi żyjącymi inaczej niż Ty, którzy lubią co innego. Wszystko w granicach rozsądku ,póki ktoś nas akceptuje w pełni i nasze wybory, oraz się do nich nie wtrąca. Sama też zauważylam zmianę wśród moich znajomych ,kiedy zrzuciłam z 68 kg na 50... Nagle niektórzy zaczęli mnie wtedy lepiej traktować, tak jakby wygląd miał największy wpływ na to jakim się jest człowiekiem ,a przecież wygląd jest rzeczą zmienną. Ludzie potem nie akceptują przemijalności/ starości, robią wszystko ,by się nie starzeć. Bo opierają poczucie wartości na lajkach ,albo na ładnej twarzy /figurze. Najważniejszy charakter ,bo wyglądem się tylko przyciąga, a charakterem zatrzymuje ! :) Nic po urodzie, jeśli w sercu nie ma empatii i charakteru, oraz wartości innych niż świecenie tyłkiem w internecie. Po prostu kocham Twój światopogląd, bo mam podobny! :) Rzadko mi się zdarza spotkać w internecie kogoś, kto czasami pisze, to ,co ja sama myślę. Sama lubię siebie, lubię swój wygląd i śmiało o sobie mogę powiedzieć, że uważam się za ładną, fajną osobę,,nad charakterem pracuję ciągle, bo to się nie kończy nigdy. Dla mnie jesteś inspiracją :)
OdpowiedzUsuńNiektórzy dobierają sobie znajomych nie pod względem tego czy pasują mentalnie i intelektualnie a pod względem na przykład... Stylu ubierania sie. Albo kiedy nikt ci się nie może sprzeciwić, dobierasz sobie osobę cichutką, która nigdy nic ci nie powie, nie zwroci uwagi. Mowi się tez o tzw brzydkiej przyjaciółce gdzie jedna jest przeciwieństwem drugiej. Wyglad ponad wszystko :( a ostatnie zdanie... To sa chyba najmilsze słowa jakie kiedykolwiek przeczytałam... To nie zadne komplementy typu ładna jestes poprawiaja samoocene a własnie takie... Dziekuje! ❤️
UsuńPowiem szczerze, że rzadko czytam wpisy na blogach czy na Facebooku szczególnie, gdy są długie. Może to trochę wynika z lenistwa, a może z tego, że niekoniecznie interesuje mnie to co ktoś inny ma do powiedzenia. Jeżeli chodzi o Ciebie to jest zupełnie inaczej. Poznając Cię na instagramie (szczerze się przyznam, że zaobserwowałam Cię dlatego, że ładnie się malujesz i ogólnie jesteś ładna), ale gdy Cię trochę poznałam zaciekawiłaś mnie swoją osobą i zaczęłam czytać wszystko co publikujesz, więc cieszyłam się, że pomyślałaś o założeniu bloga i jestem zachwycona wpisem, to znaczy nie tyle wpisem co tym jak fajne zdrowie podejście masz do rożnych spraw. Nie potrafię skomentować tego wpisu, bo już chyba wszystko w nim napisałaś, powiem tyle, że podpisuje się pod nim rękami i nogami, zgadzam się z Tobą w stu procentach. Pozdrawiam i czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuń